Galicyjski Rynek

W sercu sanockiego skansenu rozciąga się wybrukowany kamieniami rynek, który przenosi w czasy, gdy Galicja była jeszcze na mapach, a w miasteczkach tętniło życie polsko-żydowsko-ukraińskich społeczności. Galicyjski Rynek to nie replika konkretnego miejsca – to starannie przemyślana synteza tego, jak wyglądały podkarpackie miasteczka na przełomie XIX i XX wieku. Miejsce, którego nigdy nie było w takiej formie, a jednocześnie oddające ducha tamtych czasów lepiej niż niejeden zachowany zabytek.

Otwarto go we wrześniu 2011 roku jako część Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, po dekadach planowania i wieloletnich studiach nad architekturą małomiasteczkową regionu.

Galicyjski Rynek
38-500 Sanok
★ 4.8
Galicyjski Rynek w Sanoku to niezwykłe miejsce, które przenosi nas w czasy Galicji. Jako część Muzeum Budownictwa Ludowego, ten starannie zaprojektowany rynek oddaje ducha podkarpackich miasteczek z XIX i XX wieku. Z 26 drewnianymi budynkami i autentycznymi detalami, to prawdziwa podróż w czasie, którą warto przeżyć na własne oczy.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • autentyczne budynki z epoki
  • interaktywne warsztaty rzemieślnicze
  • unikalna atmosfera galicyjskiej kultury
  • repliki domów z różnych miejscowości
  • piękny bruk z otoczaków Sanu

Czworokątny plac pełen życia z epoki

Rynek ma powierzchnię ponad 5,5 tysiąca metrów kwadratowych i otacza go 26 drewnianych budynków. Większość to repliki wzniesione na podstawie szczegółowych inwentaryzacji architektonicznych domów z trzynastu podkarpackich miejscowości – Dębowca, Jaślisk, Jaćmierza, Niebylca, Jedlicza, Birczy, Rybotycz, Sokołowa, Brzozowa, Starej Wsi i innych. Tylko dwa obiekty są oryginalne – remiza strażacka z Golcowej i dom żydowski z Ustrzyk Dolnych, przeniesione tu i odrestaurowane.

Bruk ułożono z otoczaków wydobytych z Sanu. Pośrodku placu stoi studnia, a przed remizą – figura świętego Floriana, patrona strażaków. To detale, które nadają całości autentyczny charakter.

Każdy budynek ma swoją funkcję i wnętrze urządzone tak, jakby mieszkańcy wyszli tylko na chwilę. W domach mieszkalnych stoją piece kaflowe, drewniane łóżka, skrzynie na pościel. W warsztatach rzemieślniczych leżą narzędzia – u szewca kopyto i szydło, w kuźni kowadło i dmuchawa, w stolarni strugi i piły.

Warsztaty, sklepy i zakłady usługowe jak za dawnych czasów

Nie każdy wie, że część obiektów na Galicyjskim Rynku to nie tylko ekspozycje muzealne – działają w nich warsztaty pokazowe wykorzystujące zabytkową technologię. Można zobaczyć, jak pracował fotograf z początku XX wieku, jak wyglądał gabinet fryzjerski, co sprzedawano w aptece czy jak funkcjonowała poczta.

Sklep kolonialny kryje słoiki z przyprawami i towary importowane – dokładnie takie, jakie opisywał Bruno Schulz w „Sklepach cynamonowych”. Atmosfera tego miejsca rzeczywiście budzi skojarzenia z prozą Schulza, choć sanocki rynek powstał nie jako ilustracja literacka, tylko rzetelna rekonstrukcja historyczna.

Galicyjski Rynek nazywany jest „wierną repliką miejsca, którego nigdy nie było” – nie odtwarza bowiem konkretnego miasteczka, ale stanowi syntezę typowych rozwiązań urbanistycznych południowo-wschodniej Polski z epoki galicyjskiej.

W zabudowie widać wielokulturowy charakter dawnych kresowych miasteczek. Obok siebie stoją domy polskich rzemieślników, żydowskich kupców i ukraińskich mieszkańców. To mozaika, która do II wojny światowej była codziennością w tym regionie, a dziś pozostała już tylko w pamięci i właśnie w takich miejscach jak sanocki skansen.

Dla kogo warto wybrać się na Galicyjski Rynek

To miejsce działa na wyobraźnię zarówno dorosłych, jak i dzieci. Rodziny z młodszymi dziećmi docenią możliwość spaceru po autentycznie wyglądającym rynku, gdzie można zajrzeć do każdego budynku, dotknąć studni, zobaczyć jak wyglądała dawna remiza. Starsze dzieci zainteresują się warsztatami i narzędziami – to lepsza lekcja historii niż podręcznik.

Miłośnicy historii i architektury drewnianej znajdą tu pole do szczegółowych obserwacji. Konstrukcje budynków, sposób łączenia belek, detale stolarskie – wszystko wykonano według dawnych technologii. Fotografie też wychodzą świetne, zwłaszcza w miękkim świetle popołudnia, gdy drewno nabiera ciepłego odcienia.

Seniorzy, którzy pamiętają jeszcze opowieści dziadków o przedwojennych czasach, często mówią, że czują się tu jak w domu. Rozpoznają przedmioty, które sami widzieli w dzieciństwie.

Historia projektu – od pomysłu do realizacji

Pomysł stworzenia sektora małomiasteczkowego w sanockimskansenie zrodził się już na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Autorem projektu był Aleksander Rybicki, którego nazwisko nosi dziś ulica, przy której znajduje się muzeum. Od koncepcji do realizacji minęły trzy dekady.

Budowa ruszyła na poważnie w pierwszej dekadzie XXI wieku. Stolarzom zajęło kilka lat wzniesienie wszystkich budynków – każdy powstawał ręcznie, według tradycyjnych technik ciesielskich. Nie używano współczesnych skrótów. Efekt jest taki, że konstrukcje wyglądają jak stuletnie, choć powstały w XXI wieku.

Oficjalne otwarcie odbyło się 16 września 2011 roku. Minister kultury Bogdan Zdrojewski określił wówczas Galicyjski Rynek jako „inwestycję wzorcową wartą odwiedzenia”. W skali europejskiego muzealnictwa skansenowskiego projekt uznano za jedno z bardziej ambitnych przedsięwzięć ostatnich lat.

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, którego częścią jest Galicyjski Rynek, to największy park etnograficzny w Polsce – na 38 hektarach zgromadzono ponad 150 obiektów.

Co konkretnie zobaczysz podczas zwiedzania

Zwiedzanie zaczyna się od wejścia na rynek. Od razu widać układ przestrzenny – czworokątny plac otoczony niskimi, drewnianymi domami o charakterystycznych proporcjach. Budynki są parterowe, posadowione na kamiennych fundamentach, z drewnianymi gankami i spadzistymi dachami.

Warto zajrzeć do domu żydowskiego – wnętrze urządzone zgodnie z tradycją, z przedmiotami kultu religijnego i typowym dla żydowskich rodzin wyposażeniem. Obok stoi dom polski z izbą mieszkalną, gdzie dominuje piec kaflowy i drewniane meble.

W warsztacie szewca leżą gotowe buty i półfabrykaty, narzędzia rozłożone jakby rzemieślnik miał wrócić lada moment. Podobnie w kuźni – kowadło, młoty różnej wielkości, żelazne obręcze czekające na osadzenie w kołach wozu.

Sklep kolonialny pachnie drewnem i starością. Na półkach słoiki, puszki, worki z napisami w kilku językach – polski, niemiecki, jidysz. Lada sklepowa, waga szalkowa, kasa fiskalna z epoki – wszystko na swoim miejscu.

Fotoplastykon u fotografa, stare aparaty, szklane negatywy. Gabinet fryzjerski z krzesłem do golenia i rzędem butelek z płynami. Apteka z setkami małych szufladek na zioła i maści. Każde pomieszczenie opowiada osobną historię.

Informacje praktyczne – bilety, godziny otwarcia, dojazd

Galicyjski Rynek jest częścią Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, więc zwiedzanie odbywa się na wspólnym bilecie. Muzeum mieści się przy ulicy Aleksandra Rybickiego 3.

Godziny otwarcia: Skansen czynny jest przez cały rok. W sezonie letnim (kwiecień-październik) zwykle od 9:00 do 17:00 lub 18:00, w zimie godziny są krótsze. Warto sprawdzić aktualne informacje przed wizytą, bo mogą się zmieniać w zależności od sezonu i dnia tygodnia.

Ceny biletów: Normalny bilet wstępu do całego skansenu (wraz z Galicyjskim Rynkiem) kosztuje około 20-25 złotych, ulgowy około 15 złotych. Dostępne są bilety rodzinne i grupowe. Dzieci do lat 7 zwykle wchodzą za darmo.

Czas zwiedzania: Sam Galicyjski Rynek można obejrzeć w godzinę, ale warto przeznaczyć na całe muzeum co najmniej 2-3 godziny. Teren jest duży, obiektów dużo, a spacer między nimi – zwłaszcza w ładną pogodę – to przyjemność.

Jak dojechać: Sanok leży przy drodze krajowej 28, w Bieszczadach. Z Krakowa to około 200 kilometrów, z Rzeszowa niecałe 90. Dojazd samochodem jest najwygodniejszy – przy muzeum jest parking. Można też dojechać autobusem – z Sanoka do skansenu około 2 kilometry, da się dojść pieszo lub podjechać lokalnym autobusem czy taksówką.

Na terenie muzeum działa niewielka kawiarenka, gdzie można odpocząć przy kawie. W sezonie organizowane są pokazy rzemiosł, warsztaty dla dzieci i imprezy plenerowe nawiązujące do tradycji regionu.